In: Projekty domów

Inspirująca historia budowy domu Tomka i Patrycji od mini domu do 100m2.

„Zajmij tylko tyle miejsca, ile Ci potrzeba”

Ja i mój mąż, kobieta i mężczyzna, narrator i wykonawca, tyleż w nas pomysłów, mniej jednak możliwości ich realizacji, ale czyżby?
Do decyzji o prowadzeniu bloga dorośliśmy po jakimś czasie od pierwszych rozmów, od decyzji, do pierwszego stukotu klawiszy minęło jeszcze więcej dni, tygodni, miesięcy? Kto by liczył.

„Zajmij tylko tyle miejsca, ile potrzebujesz” wyraża naszą obserwację dzisiejszego świata. Miejsca na Ziemi nie przybywa a wg statystyk ludzi z każdym rokiem jest coraz więcej, choć przyrost naturalny Polski może wskazywać na co innego. Zajmujemy 91% obszarów gdzie jest ląd. Niezły wynik. Jaki z tego wniosek? Mieszkamy w miastach, miasta wchłaniają wsie, budujemy coraz piękniejsze domy, wille, ale i bloki. Gdzieś musimy się pomieścić i stąd Nasz pomysł. To znaczy mój i T. Nie inaczej. Postanowiliśmy zamieszkać w „skarpeciarni”(w rzeczywistości to budynek gospodarczy, który miał swoją historie…). Loft to to nie jest:) . Na kilkunastu metrach kwadratowych mieliśmy zmieścić całe nasze małżeńskie życie. Do wyboru bowiem zostało albo mieszkać z rodzicami, albo jeszcze wynajmować stancję. Padło na remont kuchni letniej dziadków męża vel „skarpeciarni”. Żeby jednak nie było tak łatwo, miejsce ładnie mówiąc odznaczało się okropnym stanem a jedynymi mieszkańcami tego opuszczonego pomieszczenia były pająki i jedna (tylko!) myszka: ) Zresztą zobaczcie sami jak to wyglądało….
Jak myślicie czy udało nam się doprowadzić to miejsce do stanu użytkowania?
Nasz pogląd na życie pozwolił odkryć, ile dzisiejszy człowiek marnuje miejsca wokół siebie..

To jest pierwotny stan miejsca które zdecydowaliśmy się wybrać na nasze pierwsze gniazdko.

rok po..
Zawsze wydawało mi się, że mam bogatą wyobraźnię, ale mój lęk przed remontem miejsca, które miało stać się dla nas nowym domem chyba był uzasadniony, nie sądzicie? Tom obiecywał, że można zrobić tu wszystko co chcemy i rzeczywiście było sporo zabawy, bo mogliśmy sami zaadoptować miejsce jak chcieliśmy. Dobrze, że moje serce pozwoliło mu zaufać i wygrało z rozumem 🙂

Na przestrzeni roku została usunięta drewniana podłoga a w jej miejsce Tom wylał ze swym tatą nową posadzkę ocieploną styropianem. Wymurował sam i po raz pierwszy w życiu przedpokój ( dziadek- murarz przekazał wiedzę w genach:), wstawiliśmy okno plastikowe. Instalację wodną i elektryczną stworzoną na nowo. Później już tylko równanie i głasianie ścian, malowanko. W łazience wstawiliśmy bojler, glazurą zajął się mój tata, położona została do połowy by było „korzystniej cenowo”. W remoncie nie ucierpiał żaden fachowiec 🙂

Płytki i panele kupowaliśmy czekając na okazje z gazetek, mieliśmy czas ponieważ prace planowaliśmy dużo wcześniej i materiały już czekały przed rozpoczęciem kolejnego etapu- polecam tak robić.
W naszym m1 mamy podgrzewaną podłogę:)

A tak sobie mieszkamy…
Na wstępie chcę podkreślić, że gdyby nie zręczność mojego męża, jako kobieta nie pomieściłabym się w tak małym miejscu ze wszystkimi swoimi torebkami i butami pozostając przy zdrowych zmysłach:) Dzięki temu, że wszystkie meble są wykonane na wymiar wykorzystaliśmy 110% przestrzeni. I tak, posiadam kuchnię o standardowych wymiarach i wszystkie udogodnienia jakie znam.
Tom zaprojektował meble i sam je wykonał od początku do końca. Zerknijcie jaki efekt powstał przy niskich nakładach finansowych jakie posiadaliśmy. Wykonałam bardzo dużo zdjęć, może się wydawać, że przedstawiają jedno i to samo miejsce, ale czułam potrzebę takiego uszczegółowienia, ponieważ tyle się w nich mieści drobiazgów. No to jedziemy po kolei!

Widok z łóżka w salonie- sypialni na nasze „kino domowe”, podwieszany Tv, które można oglądać zmywając naczynia gdy się go obróci (nie żebyśmy byli fanami telewizji).
Półka na płyty- nasze skarby, idealnie wycięta pod ich wysokość, w dolnej, czarnej szufladzie miejsce na ładowarki i okablowanie.

Oto widok na część kuchni, część w której wykonujemy najmniej przyjemną dla nas czynność czyli zmywanie. Obok okna stolik- wyspa na kółkach, gdy jemy we dwoje wyjeżdża na środek kuchni. Nad oknem zmieściłam „prawie” wszystkie swoje książki, część zostawiłam w starym pokoju w domu rodziców. Widoczny na zdjęciu mini stolikopufka to w rzeczywistości również stołek nocny i kuferek na aktualnie przeglądane, czytane przeze mnie książki.

Mówiąc, że w naszym domu jest miejsce na wszystkie udogodnienia, nie kłamałam:) A o to i ekspres ciśnieniowy z filiżankami czekający z chęcią na zaparzenie porannej kawy. Front pod zlewem tradycyjnie zawiera kubły do sortowania śmieci, wszystko na wysuwanej półce. Jeśli chcieć utrzymać higienę noży to tylko przy pomocy listwy magnetycznej gdzie nie zbierają się resztki pokarmów i noże są zawsze pod ręką. Wnętrza półek również zawierają świetne pomysły do zagospodarowania małej przestrzeni, ale o nich nie dzisiaj…

Tom: „Front pod zlewem tradycyjnie zawiera kubły do sortowania śmieci, wszystko na wysuwanej półce” – wysuwana półka? w rzeczy samej chodzi o szafkę z dużą szufladą na prowadnicach z kubłami na śmieci.

I oto królowa mieszkania, kuchenka w zabudowie, elektryczną dużo łatwiej utrzymać w czystości niż gazową! Nad kuchnią projekt Toma- przyprawy w probówkach świetnie się sprawdzają wszystkie będąc w zasięgu wzroku i dłoni. A jaki efekt wizualny! Fronty są pociągnięte od samej podłogi (
aż po sufit. Nie ma uchwytów? A no nie ma. W zamian centymetr dłuższy front pozwala na uchwycenie go i otwarcie drzwiczek, szuflady natomiast posiadają niezawodne otwieracze dociskowe wystarczy podejść i nacisnąć na front. Natomiast w wysuwanych cokołach przy podłodze mamy miejsce na przechowywanie nieużywanych sprzętów np. grilla elektrycznego, dużych reklamówek i naczyń piknikowych.

W tak małym mieszkanku (20m kw!) miejsce na deskę do prasowania? Jasne, ale tylko wysuwaną z szafy! T: chyba wyskakującą:) ( te krzesło pod deską znalazło się tam przypadkiem)

Stolik- wyspa i mamy kolejne miejsce dla książek, w małych półeczkach zazwyczaj leżakuje woda, wino w temp. pokojowej może się zepsuć smakowo np. skwaśnieć.
W tle szafa a właściwie strona szafy należąca do T. w wysuwanych kufrach plastikowych bielizna oznaczona i rozdzielona, skarpety i bokserki już nie są problemem:) Powyżej bielizny mąż ma swoje biurko właściwie teraz ja z niego korzystam. Laptop, drukarka i tablica z farby tablicowej, czego chcieć więcej?

Cztery skrzydła szafy po zamknięciu porządkują nam przestrzeń. Skoro nie widać nieporządku, czy on w ogóle istnieje??

Wspomnienia z wakacji zostają w sercach i umysłach a magnesy przypinamy do boku lodówki.
I na koniec nasze łoże małżeńskie, dzieją się na nim takie rzeczy, jakie nie śniły się fizjologom ;p Za kanapą zagłówek, aby wieczorem wygodnie móc oprzeć głowę i zaczytywać się… Zagłówek jest łatwo samemu zrobić.

Sprytne rozwiazania z salonu
Tom: Korzystając z okazji że moja Koleżanka Małżonka a za razem redaktor naczelna bloga poszła na cały dzień do pracy, pozwolę sobie trochę popsuć jej plany i wtrynić się na jeden pościk. Poświęcony on będzie „sprytnym rozwiązaniom w małym mieszkaniu”

Jako pierwsze rozwiązanie pozwolę sobie przedstawić deskę do prasowania wyskakującą z szafy.
Deska niewątpliwie oszczędza czas, miejsce i energie do jej rozłożenia w porównaniu do standardowych desek do prasowania. Spełnia świetnie swe zadanie lecz nie jest idealna. gdy jest rozłożona cała szafa jest sparaliżowana. tzn drzwi się nie przesuwają czyli jak się nam odmieni kostium w który chcemy wskoczyć niestety musimy ja złożyć i dopiero buszować po szafie.

Otwierając szerzej drzwi natkniemy się na stolik z pufami.
Stolik ten świetnie sie sprawdza podczas goszczenia mniejszej ilości gości. Akurat pod kawę i ciacho albo browar i chrupki.
Ale gdy jest potrzeba to zmienia sie jak transformers na dwa razy większy i ciut wyższy stół obiadowy.

Tom: Jak wyglądałaby Wasza wymarzona kuchnia gdybyście mieli nieograniczoną ilość pieniędzy i wielki dom? Pewnie miałaby ze 30m2 ze wszystkimi możliwymi sprzętami kuchennymi i wielką wyspą, do tego tyle szafek, iż by się zmieściły dwie półki z hipermarketu. Moja by taka była, lecz nie teraz, nie dziś. Projektując swoją wymarzoną kuchnie musiałem zmieścić ją na 6 m2.

Warunki jakie miała spełniać to maksymalne wykorzystanie przestrzeni i wygoda użytkowania. To pierwsze udało się uzyskać dzięki wysokim do sufitu szafkom górnym i szufladom w cokołach. Swoboda użytkowania wynikła ze swobody projektowania, tzn. przy projektowaniu kawalerki nie byłem uzależniony od instalacji wodnych, kanalizacyjnych, gazowych i elektrycznych, ponieważ wszystko trzeba było robić od nowa. Taka swoboda pozwoliła na uzyskanie jak na ten metraż dość sporej i praktycznej kuchni.

Ważną rzeczą są też udogodnienia w kuchni, które sprawiają że radość z gotowania jest jeszcze większa a czas zaoszczędzony przy gotowaniu można przeznaczyć na zmywanie:)
Jednym z takich udogodnień są przyprawy w probówkach przymocowane do ściany nad kuchenką. To niewątpliwie mój ulubiony element kuchni. Połączenie cienkiego szkła i tylu kolorów w regularnie uporządkowanych słupkach to coś co uspokaja i cieszy oko. Do tego jest niesamowicie praktyczne i oszczędne, ponieważ na 75 centymetrach pod okapem jesteśmy w stanie pomieścić 36 probówek o pojemności standardowej torebki przyprawy. A co z aplikacją ? Do zimnych potraw nie różni się niczym od sypania ze zwykłej torebki z przyprawą, sprawa się lekko komplikuje gdy doprawiamy gotującą się zupę. Jeżeli szybko nie wsypiemy przyprawy to szkło potrafi zaparować i zioła lekko przywierają od środka, ale bez tragedii. Jest jeszcze jeden plus pod kątem porządku w kuchni- jesteśmy skazani na odkładanie przyprawy na miejsce, ponieważ ma okrągłe, wąskie dno. Nie ma możliwości postawienia jej na stole a że mamy ciągłe wrażenie, że to bardzo delikatne naczynie, wybieramy włożenie go z powrotem do stojaczka, nie ryzykując rozbicia.

W bocznych górnych szafkach nad kuchenka zostały umieszczone produkty spożywcze. Żeby utrzymać jako taki porządek w szafkach produkty zostały pogrupowane i podpisane obok na drzwiczkach.

Po prawej, w dolnej szafce znajdziemy garnki umieszczone na wysuwanych półkach. W planie jest jeszcze coś specjalnego na umieszczenie pokrywek, które zawsze sprawiają kłopot z przechowywaniem.

Po lewej szuflady, w których nie ma nic fascynującego. Dlatego też przechodzimy od razu do ukrytej szuflady w cokole, która daje dodatkowe miejsce w kuchni. Ta jest nieco wyższa od standardowej bo ma ponad 15 cm.

Zapomniałem jeszcze o szufladzie między piekarnikiem a płytą gazową. Zagadką jest dla mnie to, że zawsze taką szufladę montują pod piekarnikiem. Wg mnie i kręgu znajomych szuflada ze zdjęcia przynosi więcej korzyści w kuchni a z dociętym organizerem z IKEI jest już w ogóle pełen sukces. A wg Was?

Tak w  całości wygląda ściana Szefa  Kuchni. Jest to pół mojej kuchni.

Łazienka 3m2.

Przy remoncie tej łazienki mieliśmy bardzo ograniczony budżet dlatego też wybraliśmy jedne z najtańszych płytek i ułożyliśmy je tylko tam gdzie są niezbędne. Umywalkę znalazłem przy sprzątaniu tego pomieszczenia i uznaliśmy że powinna tu pozostać, szczególnie że prezentuje się nie najgorzej.

Szafka z otwieranym lustrem daje nam sporo miejsca na kosmetyki. Na zdjęciu widać uchwyty ze sznura jutowego 14mm.

Prysznic mógłby być nieco większy ale blokował nas bojler. ostatecznie 75×90 spełnia się nie najgorzej.

Suszarka nie wymaga podłączania za każdym razem do kontaktu kiedy chcemy jej użyć. pod blatem jest gniazdko do którego jest zazwyczaj podłączona.

Bojler 80l spokojnie zaopatrzy dwie osoby w ciepłą wodę do normalnego użytkowania ogrzewaną wyłącznie w taryfie nocnej.

pod nim szafka na ręczniki i środki chemiczne

na samym dole skrzynia z płyty meblowej na kołkach na brudne ubrania.(28x60x40) za skrzynią mieści się jeszcze wiadro do zmywania podłogi czego nie widać na zdjęciach ale musicie mi uwierzyć na słowo;)

a gdzie mop i szczotka? a no poniżej. czyli na prawym zdjęciu po lewej od skrzyni na łachy.

Tak to wygląda z lotu „ptaka” od razu widać że ładowanie ubrań ze skrzyni do pralki odbywa się na siedząco. a czasami nawet trzeba robić dwie czynności na raz -you know what i mean:)

Na wyprane łaszki świetnie sprawdza się skrzynka na zabawki z ikei. idealnie mieści się tu jeden bęben a w dodatku jest kwadratowa przez co mieści się w szafie bez zbędnego marnowania miejsca.

Jak nie trzeba się nosić z praniem to wieszamy je na własnoręcznie zrobionej suszarce. składa się ona z dwóch kawałków pozostałych z blatu z nawierconymi otworami 28mm i rury PCV (w których zazwyczaj przeprowadza się przewody elektryczne). sprawdzają się znakomicie ponieważ dzięki dużej średnicy rury, ubrania łatwo się wieszają i ściągają, mają większy przewiew i co najważniejsze nie pozostawiają na ubraniach odbitego paska którego to później trudno rozprasować.

Zapomniałem o oświetleniu facjaty przy lustrze. Taśma ledowa w aluminiowym korytku to tani i efektowny sposób na oświetlenie przy lustrze.

No i jeszcze kawałek ściany z cegły tak bardzo dziś lubiany przez wszystkich. 

Kącik czytelnika

Choć myślami stawiam już nowy dom w tym starym tez jest coś zawsze  do zrobienia. A mianowicie musiałem sprawić swej małżonce udogodnienia poprawiające komfort wieczornego życia.które to opiera się na czytaniu książek lub grzebaniu w netbooku z kubkiem gorącego napoju w reku.

Przed tym zabiegiem książki razem z ww netbokiem były układane piętrowo na szafce przy łóżku. Jak piętro było zbyt wysokie to lądowały na podłodze i panował ogólny chaos 

Po dokonaniu zmian przybyło miejsca na książki w górnej półce. Netbook ma swój parking w poleczce ze sklejki a w szafce przybył mechanizm na gumce ułatwiający przechowywanie papierologi  na odwrocie przykrywki zamontowałem tace na szklankę/puszkę/butelka z piwem tez się mieści. Na zewnątrz szafki przyklejony został gazetownik na czasopisma w formacie A4 wykonany z płyty winylowej wygiętej w piekarniku. Całość wygląda jak na zdjęciu. Jest postęp?

Tomek i Patrycja zaczęli od czegoś małego, byli młodym małżeństwem. Nie zaciągali 35 letnich kredytów żeby budować fortece. Po kliku latach Tomek zbudował sam energooszczędny dom 100m2. Możecie to wszystko zobaczyć na jego stronie internetowej oraz na kanale Youtube który prowadzi. Zapraszam wszystkich tam, zobaczycie jaki z niego zdolny gość! Zostawcie mu subskrypcję i lajka bo naprawdę sam chylę czoła przed takimi osobami które powoli dochodzą do czegoś a nie na wariata ładują się w kredyty. Tomek idealnie wpisuje się w ekipę Zbuduj sam dom, pokazuje że można zacząć małymi krokami.

Jak to mówi Tomek:

„Czasem najlepszym wykonawcą jest sam inwestor” i zgadzam się z nim w 100%